poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wait For Me

Gdy Brerę udało się w końcu sprzedać, w Lancii Team zawitał kolejny ciekay pojazd - tym razem była to Alfa Romeo 156 SportWagon GTA. Pewnie niektórzy z was zadają sobie pytanie, co w ogóle oznacza ten magiczny skrót? Skąd on się wziął i co sprawia, że na to słowo wielu alfistom serce bije szybciej? Pierwsze dwie literki oznaczają klasę samochodu - GranTurismo, czyli dwudrzwiowe, dwumiejscowe coupe lub w wariancie 2+2. Pod ostatnią literą kryje się włoskie słowo Allegerita, co po naszemu oznacza "odciążona". Pierwsza Alfa Romeo ochrzczona mianem GTA ujrzała światło dzienne w lutym 1965. Poza nadwoziem z wersji GT, wykonanym z lekkich stopów aluminium, manganu, miedzi i cynku, moc 1,6 litrowego silnika została zwiększona z 106 do 170 koni mechanicznych.

Również w lutym, ale 2002 zaprezentowano topową wersję modelu 156. Pod maską znajdowało się włoskie 3,2 V6 generujące 250 koni mechanicznych i 300 niutonometrów. Zawieszenie usztywniono i zmodyfikowano układ kierowniczy, by samochód nie tylko wyglądał, ale też dobrze się prowadził. Z zewnątrz GTA różni się od zwykłych 156-tek innym body kitem, felgami oraz większymi hamulcami. W środku w oczy najbardziej rzucają się sportowe, kubełkowe fotele, obszyte (najczęściej) dwukolorową skórą. 

Zanim jednak udało mi się zabrać GTA na sesję, miałem przyjemność pojechania tym autem na zlot łódzkich miłośników Alfy Romeo, który odbył się 23. marca 2009. Była to moja pierwsza tego typu impreza. Dogłębniej się zastanawiając, to nie zrobiła ona na mnie jakiegokolwiek wrażenia, gdyż najciekawszym autem zlotu był samochód, którym przyjechałem wraz z Damianem i Marcinem. Natomiast jedno muszę przyznać, 156 GTA na wszystkich zrobiła ogromne wrażenie, z resztą... nie ma co się dziwić. Do dzisiaj pamiętam doskonale dźwięk tego silnika... Coś niezwykłego. 

Auto zanim trafiło pod mój obiektyw, pojawiło się na kilku imprezach, m. in. na drugiej edycji Car Show w Manufakturze (18-26.04.2009) podczas zlotu miłośników włoskiej motoryzacji. Co roku w trakcie Car Show organizowany jest jakiś zlot, na pierwszej edycji w 2008 był zlot Jaguarów, w 2009 włoszczyzna, w 2010 Car Show zostało odwołane (chyba przez całą szopkę ze Smoleńskiem) i w 2011 był zlot samochodów zabytkowych. 


Żeby nie było wątpliwości, byłem na wszystkich trzech edycjach i podczas drugiej, spokojnie obserwowałem sobie rynek Manufaktury zza kierownicy 156-tki. Z tego co pamiętam, to jakaś dziewczyna nawet robiła mi zdjęcie - jakbyś przypadkiem to czytała, to daj znać ;) ...No dobra, wiem, że chodziło o zdjęcia Alfy, a nie mnie.

Zanim popadnę w głęboką depresję, przejdę do sesji, która się (w końcu) odbyła. Trochę czasu upłynęło, ale na początku maja wraz z dwoma Marcinami (pierwszy - kolega z czasów gimnazjum, drugi - znajomy, poznany przez jego czerwoną Alfę GT) udało nam się ją zrealizować. W pamięć rzucił mi się pewny epizod: w okolicy, gdzie robiliśmy zdjęcia odbywał się jakiś festiwal fotograficzny, czy coś takiego. Jeden z organizatorów wychodził i zaintrygował się widokiem dwóch młodych ludzi z wielkimi aparatami robiących zdjęcia czarnego karawanu z V6 pod maską. Spytał się czy wiemy, co się tu dzieje. Zgodnie odpowiedzieliśmy, że nie. Stąd właśnie wiem, że tam trwał ten festiwal fotograficzny. Dostaliśmy nawet ulotki.




Z początku myślałem, że strasznie schrzaniłem tę sesję. Jednak z czasem i napływającymi pozytywnymi komentarzami doszedłem do wniosku, że chyba jednak nie jest tak źle... Chyba na pewno, bo do Marcina (od Alfy GT) zgłosiła się osoba, która była gotowa przyjechać swoją Alfą z Kalisza bym zrobił jej zdjęcia. Mogłem odmówić pasjonatowi i pięknemu włoskiemu coupe?

1 komentarz: