niedziela, 17 czerwca 2018

Lady Pank

Trzeci z rzędu sobotni koncertowy wieczór upłynął w towarzystwie jednego z moich ulubionych polskich zespołów - Lady Pank. Tym razem odwiedziłem Buczek, gdzie odbywało się Święto Truskawki. Impreza, o której wcześniej nie słyszałem okazała się być jednym z największych wydarzeń tego typu w województwie łódzkim. Przy okazji to jedyne miejsce w okolicy Łodzi gdzie w najbliższym czasie zagra Lady Pank. Po 7 koncertach w chyba każdym już możliwym wydaniu (akustyczne, symfoniczne, elektryczne) stwierdzam, że te ostatnie są moim zdaniem najlepsze. 











Znaczącą część repertuaru stanowiła pierwsza płyta Lady Pank, która w piątek doczekała się reedycji z całkiem ciekawą listą gości. Koncert stanowił solidną dawkę polskiego rock and rolla w najlepszym wydaniu, stąd na pewno pojawię się jeszcze na nie jednym występie tego zespołu. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to brakło mi Du Du, albo jakiegoś numeru z ostatnich albumów jak Maraton czy Miłość i Władza.

Setlista:
1. Kryzysowa narzeczona
2. Zamki na piasku
3. Vademecum Skauta
4. Fabryka Małp
5. Sztuka latania
6, Stacja Warszawa
7. Marchewkowe pole
8. Zawsze tam gdzie ty
9. Zostawcie Titanica
10. Jak igła
11. Znowu pada deszcz
12. Tacy sami
13. Mała wojna
14. Tańcz głupia, tańcz
15. Mniej niż zero

16. Na co komu dziś
17. Na Na

niedziela, 10 czerwca 2018

Bracia

Kolejna czerwcowa sobota upłynęła pod znakiem polskiej muzyki na żywo. Po zeszłotygodniowym występie zespołu Perfect przyszedł czas na nieco młodszy zespół - Bracia. Ich twórczość miałem okazję poznać na żywo w zeszłym roku, gdzie wystąpili na dniach Manufaktury wraz ze swoim ojcem - Krzysztofem Cugowskim, znanym z Budki Suflera. Co ciekawe, wtedy gwiazdą wieczoru był... Perfect. 






Podczas występu w Aleksandrowie Łódzkim Bracia najchętniej sięgali po swój trzeci studyjny album Zmienić Zdarzeń Bieg. Nie zabrakło też najbardziej znanych utworów z płyty Zapamiętaj jak chociażby Za Szkłem. Sporo miejsca zajęły też covery zagranicznych artystów, co z jednej strony rozumiem, ze względu na charakter imprezy, natomiast osobiście lubię jak artyści na żywo skupiają się na swoim materiale. 






Koncert zakończył się bisem w postaci Idę do Piekła. Tak sobie myślę, że kolejny studyjny album Braci mógłby wprowadzić ich koncerty na kolejny (wyższy) poziom, także trzymam kciuki za ich dalsze muzyczne dokonania.

wtorek, 5 czerwca 2018

Stolen Car

Jak już wspominałem, ten wpis należy czytać łącznie z poprzednim, gdzie znajdziecie zdjęcia z nieco lepszego sprzętu, tutaj opublikowane zostały tylko i wyłącznie zdjęcia z telefonu. Na początek zaczynamy od zdjęcia, gdzie umówiliśmy się na spotkanie i akurat trafił się niespodziewany gość. 


Pora przejść do zdjęć, gdzie będzie można faktycznie dokonać porównania. Tutaj zaczęliśmy prace nad materiałem fotograficznym. Zawsze powtarzam, że sprzęt jest ważny, ale nie najważniejszy. Kluczowe zawsze są światło, miejsce i odpowiednie ustawienie samochodu do zdjęć. 






Z przyczyn oczywistych zdjęć w ruchu nawet nie próbowałem robić z telefonu, bo obawiam się, że nic by z tego nie wyszło, bagażnik Mustanga nie jest najwygodniejszym miejscem do robienia zdjęć, a już tak w ogóle to nie chcę wiedzieć ile więcej poszłoby na to paliwa. Przejdźmy zatem do zdjęć z okolic Dworca Fabrycznego. Aparat stał na statywie, a zdjęcia telefonem udało się zrobić bezboleśnie z ręki. Pewnie gdyby wrzucić telefon na statyw to może udałoby się uzyskać lepszy efekt, ale żeby próby miały jakiś sens to uważam, że w telefonie powinna być opcja ręcznego ustawienia czasu naświetlania.



Następne trzy dni w dużej mierze spędziłem za kierownicą Camaro. Ze względu na gabaryty lustrzanki i dosyć spontaniczny charakter moich działań, nawet nie wyjmowałem aparatu z torby, którą miałem w pogotowiu.



Tak zaczęty poranek dobrze wróży na resztę dnia. Swoją drogą nadal nurtuje mnie to, ile modeli Chevroleta miało taki kluczyk. Musicie przyznać, że nie wygląda on zbyt imponująco.



Gdyby nie fakt, że była niedziela i nikt się tutaj nie kręcił to zapewne nawet bym się nie zatrzymał na środku drogi i nie skoczył szybko zrobić kilku zdjęć telefonem.


Co innego tutaj. Zupełnie pusty parking w bardzo ładnym miejscu i do tego idealna pora na zdjęcia. Z tego samego ustawienia samochodu znajdziecie zdjęcie w drugim wpisie.


Na zdjęciu poniżej potwierdzenie moich słów z poprzedniego posta. Jak bardzo chcecie, to można jechać ekonomicznie, wtedy macie wysoki bieg i bardzo niskie obroty. Na potrzeby zdjęcia z wiadomych względów jechałem ostrożnie. Zależało mi na tym, by oddać samochód w całości. Musicie przyznać, że takie warunki do jazdy są idealne, by trochę poszaleć. 



Dzień dziecka był moim ostatnim dniem z Camaro. Udało się trochę pojeździć razem z Mercedesa-AMG C 63 S Edition 1, który już gościł na blogu przy okazji Giulii Quadrifoglio.


W tym miejscu dzień dziecka się skończył. Wszystkich, którzy tak narzekają, że to nie V8 z prawdziwą przyjemnością zabrałbym na stację benzynową. Jak już wspominałem, ten silnik to naprawdę rozsądny wybór pomiędzy 2.0 R4, a 6.2 V8.


Mam nadzieję, że lektura poprzedniego wpisu po uzupełnieniu tym postem daje wam do myślenia. Ja tylko chciałem pokazać, że sprzęt jest istotny, ale aby uzyskać dobre zdjęcia potrzeba czegoś więcej. Moim zdaniem zdjęć z telefonu wstydzić się nie trzeba, a często nie ma czasu lub okazji by powtórzyć dane ujęcie lepszym sprzętem.

Camaro

Historia Chevroleta w Polsce w XXI wieku jest na tyle pokręcona, że aż warto ją przypomnieć. Amerykańska marka była obecna na naszym rynku przez niecałe 10 lat (maj 2005 - początek 2015) i jest znana głównie z modeli takich jak: Aveo, Spark, Cruze czy Matiz, którego zaprojektował sam Giorgietto Giugiaro. Nie każdy jednak pamięta, że w pewnym momencie w ofercie było także Camaro. Niestety to nie pomogło i jeśli chodzi o Chevroleta w Polsce, to pozostała po nim tylko strona internetowa, na której jest dosć... pusto. A u naszego zachodniego sąsiada można wyjechać z salonu nowym Camaro lub Corvette. Na szczęście po polskich drogach trochę jeździ takich samochodów i o tym dzisiaj.

W stajni wypożyczalni, z którą współpracuję pojawiło się Camaro 2017. Samochód praktycznie nowy, bo miał przejechane nieco ponad 11 tysięcy kilometrów. 




Czerwony kolor nadwozia i pakiet stylizacyjny SS tylko podkreśla prowokujący wygląd. Praktycznie wszyscy obracają głowy, by móc choć przez chwilę podziwiać muskulaturę Camaro. Samochód jest ogromny, a środek bardzo dokładnie otula kierowcę. Nie można powiedzieć, by było czuć tutaj przestrzeń. Ale taki już urok tego samochodu i prowadząc go szybko dochodzi się do wniosku, że tak właśnie powinno być. 




Chevroleta napędza 3.6-litrowy silnik V6 o mocy 335 KM i generujący 385 Nm momentu obrotowego. Warto zwrócić uwagę na 8-biegowy automat, który jest mocnym punktem tego samochodu. Jak trzeba jechać ekonomicznie, to można poruszać się ze stałą prędkością i śmiesznymi obrotami na 8 biegu, a jak potrzebujemy zastrzyku adrenaliny i solidnego kopniaka w plecy to wystarczy dodać gazu. A gdyby ktoś uznał, że sam lepiej zmienia biegi to można przejść na tryb manualny i zmieniać je manetkami przy kierownicy.  



A jak to się wszystko ma do Mustanga? Kilka osób mnie już o to pytało, a ja za każdym razem odpowiadam, że to zależy. Mustang ma zdecydowanie więcej miejsca w środku, jest wygodniejszy i nie prowokuje do szybkiej jazdy jak Camaro. Chevrolet ma dużo nowsze wnętrze (czy ładniejsze, to kwestia gustu, jeśli chodzi o sam design to jednak preferuję Forda), ale w kwestii plastików to poziom uznałbym za porównywalny. 8 biegów w Camaro też robi różnicę i w Mustangu nie posłuchacie sobie strzałów z wydechu. I jeszcze jedno, uwielbiam szklane dachy, dlatego tutaj Chevrolet ma olbrzymi plus.

Podsumowując, jeśli szukacie weekendowego szaleńca bez kompromisów to Camaro jest dla was. Ma całkiem spory bak, więc nie będziecie musieli zatrzymywać się zbyt często na stacjach, ale jak już się zatrzymacie to uważajcie na siebie, bo przy obecnych cenach paliwa można dostać zawału. Mustang jest z tej dwójki autem bardziej spokojnym i takim, z którym da się żyć na co dzień. Jak trzeba to będzie całkiem wygodny w mieście (20 calowe felgi w Camaro w Łodzi się totalnie nie sprawdzają) i sprawnie rozprawi się z dłuższymi trasami. A jak będziecie chcieli trochę poszaleć to też nie ma problemu!

A teraz istotna wiadomość. W USA możecie nadal kupić nowe Camaro z V6-tką. W Europie sytuacja bez zmian: albo 2.0 R4 albo 6.2 V8. Z tym że musicie wybrać się na wycieczkę do Niemiec. Ford skreślił już 3.7 V6, także jesteście skazani albo na rzędową czwórkę 2.3 albo na 5.0 V8. Gdzieś ostatnio czytałem, że w Europie około 70% sprzedanych Mustangów wyjeżdża z V8. Specjalnie mnie to nie dziwi, w szczególności, że poliftowe egzemplarze można kupić z 10-biegowym automatem. Brzmi to naprawdę dobrze. Gdyby jeszcze te samochody kosztowały tyle, co w Stanach to byłoby zbyt pięknie.





Na koniec dodam, że postem towarzyszącym jest wpis, gdzie znajdziecie zdjęcia z telefonu. Część kadrów będzie bliźniacza do tych tutaj, tak co by można było je porównać z tymi, które tu widzicie. Będzie też część zdjęć zupełnie innych, które oddają klimat związany z życiem z tym samochodem.


Ogromne podziękowania dla właścicieli wypożyczalni samochodów sportowych Dream Ride S.C. Niecierpliwie czekam na kolejne świetne samochody!